Polecam
 
 
Autor wątku: bogdan
Identyfikator wątku: 197
Informacje o wątku
Jest 38 postów w tym wątku, i był oglądany 23885 razy.
Zobacz temat
Kto tu jest? 1 Gość (ci)
 Drukuj temat
Gabriel64 - jego historia
GABRIEL64
Cześc !!!

Problemy z kręgosłupem mam od 20 lat. Byłem zawodowym sportowcem i grałem w piłkę ręczną. Zdarzało się ,że za juniora grałem na asfalcie, a że jestem wysoki (194cm) i potężnej budowy, to już nie łatwo zgadnąc, co jest przyczyną mojej choroby. Do 2011 roku udawało mi się, jako tako panowac na tą choroba regularnie cwicząc McKenziego, ale przyszedł moment, że nie było wyjścia i musiałem się poddac operacji. Miałem jeszcze dodatkowy powód, aby podjąc taka decyzję. W 2010 roku uprawiajac jogging pod kołami samochodu zginął mu jedyny 19 letni syn i wraz z żoną pozostaliśmy sami. Po pewnym czasie postanowiliśmy stworzyc rodzinę zastępczą i aby w miare się do tego przygotowac wierzac, że szybko będzie lepiej poddałem się operacji. Technika operacji to TLIF ze stabilizacją. Mam akcesoria w kregosłupie w postaci śrub, szyn i implantu tytanowego dysku. Minęło 5 mięsięcy od zabiegu, niestety nie czuję sie lepiej. Lekarz operujący cały czas powtarza ,ze to kwestia czasu i nie ma nadziei, że to minie, ale jest pewny, że to nastapi. Fajnie sie takich zapewnień słuch, ale gdy stoisz z boku, ale jak cierpisz to juz nie jest tak halo. Ostatnio byłem na KT pooperacyjnym, które pokazało, że implant dysku jest skarjnie na prawo i częściowo pokrywa kanał międzykręgowy, co zdaniem lekarza nie jest takie złe. Skierował mnie do szpitala na ostrzykiwanie kręgosłupa, do którego się udałem i w który otrzymałem termin i TU UWAGA - 8 LAT --

To na razie tyle cierpiący GABRIEL
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Anka
Witaj Gabrielu ccc

Współczuję utraty syna.
Na Twoje bóle kręgosłupa niczego mądrego poradzić nie umiem. Ale ten termin ośmiu lat mnie zaskoczył. Krócej na operację się czeka. Nie wiem czy chodzisz do lekarza prywatnie czy na NFZ,ale wiem że jak się chodzi prywatnie to terminy się cudownie skracają.
Życzę Ci coby Twój lekarz się nie mylił i ból ustąpił ccc
Pozdrawiam.
Korzystaj z życia zanim ono ciebie wykorzysta
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
Dziękuję Anko, że się odezwałaś i za Twoje miłe słowa.
Ja też jestem prawie pół roku po operacji i z niecierpliwością czekam na moment, kiedy zacznę odczuwac poprawę. Przed operacją nikt nie obiecywał, że od razu będzie lepiej. Tak na prawdę to jest to taki rodzaj choroby, ze w niektórych przypadkach nie bardzo ją widac i nie zawsze jesteś rozumiany przez otoczenie. No bo jak któryś raz z kolei odmówic znajomemu, że nie przyjdę z żoną na drinka, bo nie mam do tego głowy. Po mnie nic nie widac. Nie mam objawów takich zewnętrznych, a opowiadac po raz któryś tam o bólu to dla słuchających staje się nudne i moje słowa przyjmują jak wymówkę.Objawy zewnętrzne to takie, że nie kuleję, nie mam ograniczonych ruchów itp. Wystarczy jednak, że sytuacja wymaga ,abym postał w jednym miejscu dłużej, gehenna się zaczyna. Najlepiej się czuję jak chodzę. Oczywiscie jeśli nie ma presji, że coś musze. Zaczynam zauważac, i to mnie bardzo martwi, że żona również traci cierpliwośc i wspomniała, że stracimy wszystkich znajomych jesli bedziemy odmawiali wizyt. Jednak sami wiecie, że to nie jest takie proste. Nie w głowie mi siedzenie przy stole ,kiedy boli i się wykręcasz na wszystkie strony. Napiszcie , jak u was cierpiących wygląda życie "towarzyskie" i jak sobie z tym radzicie. Ja zauważyłem, że to co kiedyś było życiem towarzyskim u mnie teraz stanowi dla mnie problem i czuję presję z zewnątrz. Dodam jeszcze ,że zawsze byłem towarzyski i to miedzy innym ja byłem tą duszę towarzystwa. Teraz to się zmieniło i zaczynam byc postrzegany jakoś inaczej...

Pozdrawiam
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
Witaj Gabriel!
Cóz Ci moge powiedzieć! Towarzystwo i przyjaciele są gdy my jesteśmy im potrzebni, jeśli oni nam, to znikają jak kamfora. Są jednak wyjątki ale bardzo rzadko ich spotykamy.
Ja te wyjątki spotkałam tu na stronce , a w życiu prywatnym tylko jedną osobę. Ale ważne że spotkałam.
I tak to, w cierpieniu pozostajemy sami ze sobą.
Mogłabym na ten temat wywody pisać, bo byłam niesamowicie wesołą osobą , a choroba spowodowała ,że dziś nawet jak ja mam imieniny czy urodziny nikt nawet życzeń z koleżanek czy kolegów nie przyjdzie złożyć, a co lepsze na imprezy też przestali mnie zapraszać. Nie mówiąc o świętach itp... Bardzo to boli, bardziej niż kręgosłup, uwierz mi.a jestem osobą samotną i trudno poradzić mi sobie z czymkolwiek.
Żona niech sie nie martwi ,że odsuną się od Was przyjaciele,bo jak się odsuną to są pseudo przyjaciele. Przyjaciel prawdziwy to taki, który jest przy nas kiedy nam dobrze i kiedy źle.
A jeszcze Ci powiem jesli jest w towarzystwie osoba cierpiąca, psuje to atmosferę wszystkim, niestety gorzka prawda. Działa to na zasadzie ,ze sprowadza wszystkich z obłoków na ziemię, i zamiast się bawić wszyscy, to uświadamiają sobie ,że też mogą zachorować, a choroby wiadomo każdy się boi.

A teraz pół żartem pół serio. hihi tu na stronce naszej zawsze znajdziesz miejsce, by skreślić kilka słów, i dobre słowo , ktos znika czasem na chwilkę , bo się źle czuje, ale potem wraca .
Pamiętaj Zdrowy chorego nie zrozumie
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka.
Bruno Ferrero
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
k2
cześć Gabriel .
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
Witam Cię serdecznie k2. Przyznam szczerze, że dzisiaj mam ten cięzki dzień, kiedy boli niemiłosiernie. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem bardzo wrażliwy na zmiany pogody.
Gagunia
Ślicznie Tobie dziękuję za rady i za to , że poświęciłaś mi czas. Ja podstawowe zasady postępowania i obchodzenia się z kręgosłupem znam. Wiele lat temu trafiłem do lekarza, który do Polski przywiózł metodę McKenziego z Nowej Zelandii. Teraz jest szefem i właścicielem Instytuty McKenziego w Poznaniu. To między innymi on egzaminuje lekarz czy rehabilitantów przed wydanie certyfikatu.Dzięki tej metodzie dlugo udawało mi się życ z dyskopatią. To właśnie ten lekarz nauczył mnie wszystkich tych "sztuczek". Masz rację Gaguniu, że zdrowy chorego nie zrozumie i ze w towarzystwie chory czasami jest ciężarem. Ja teraz w domu jestem kierowcą. Ktokolwiek z rodziny musi gdzies wyjechac, a nie ma prawa jazdy ja służę pomocą. Mówię oczywiście o krótkich wyjazdach. Dodatkowy elementem stresującym przy tej przypadłości jest niemożnośc podjęcia pracy ,a co za tym idzie czynnik finansowy. Jak masz z tym problemy to nie możesz sobie pozwolic na leczenie prywatne i tu kółko się zamyka. Gdy nie mamy do czynienia z chorobą długotrwałą to na te kilka wizyt prywatnych mozesz sobie pozwoli gorzej, gdy to trwa lata. Ja w tej chwili jestem na świadczeniu rehabilitacyjnym, które kończy mi się w maju i wtedy dopiero zaczną się schody. Az boje sie myślec.....


Pozdrawiam i idę cierpiec
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
k2
k2 - nick ironia . na imię mam Krzysztof . Marzyło się, o szczytach ,a usiadło się na d... Która zresztą ,też zaczyna boleć .
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
Tak jak mówisz, marzenia Krzysiu były wielkie. Mnie cztery litery już dawno bolą i nie wiem czy ja jestem tak słabo odporny na ból, czy to mnie na prawdę boli mocno. W każdym razie myślałem, że operacja będzie dla mnie wybawieniem. Kiedy mnie wybudzili po operacji był to dla mnie najprzyjemniejszy moment od śmierci syna.Nie napiszę najszczęśliwszy, bo szczęśliwym już nigdy nie będę. Straciłem coś najcenniejszego co miałem i teraz pozostało mi jako -tako życ. Na wpół przytomny po zabiegu pomyślałem sobie - no teraz to może ten koszmar się skończy i choc raz w zyciu będę miał farta. Czy go mam ? Na razie nic na to nie wskazuje, ale lekarz każe czekac i mówi, że na pewno bedzie dobrze. Pocieszające to słowa, tylko cierpliwosci brakuje i chęci do walki z przeciwnościami losu..................

See you later aligator
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Anka
Cześć. Pytasz Gabrielu o nasze życie towarzyskie...a ja zapytam: co to takiego? Grin Żarcik. A tak serio to trochę zmieniła forma tego życia towarzyskiego. Teraz to są spotkania przy kawie,takie spokojne. Brakuje mi gry w bilard,ale za dużo pochylania się to sobie odpuściłam. Co do przyjaciół...nigdy nie miałam ich wielu,ale wolę tą dwójkę którą mam niż tabun fałszywych. Jakoś choroba nie przeszkadza mi w utrzymywaniu kontaktów ze znajomymi. Może dlatego,że chora się nie czuję ccc Czasami jednak wykorzystuję to,że jestem po dwóch operacjach. Np.jak nie chce mi się obiadu zrobić Grin Oj jaka ja wtedy chora jestem,a jak mnie kręgosłup boli Grin
Korzystaj z życia zanim ono ciebie wykorzysta
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
No i takie są baby !!!!! ( zarcik )

Dobrze Aniu, to napisz mi jak to robisz, że potrafisz odrzucic mysli o bólu i że one Cię nie zdominują. Bo mnie zawsze przeraża myśl np. przed wyjściem do kogoś, czy wytrzymam tak długo siedziec i to mnie stresuje. Jak wiem, ze takie wyjscie mnie czeka od rana sie denerwuję i rozrywka zamienia sie w powód do stresu....
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Anka
Potrafię odrzucić myśli o bólu może dlatego,że tak bardzo mnie nie boli Grin Takie tam byle jakie pobolewanie to nie ból Wink Teraz dokuczają mi ręce,ale daję radę. A Ty nie myśl czy wytrzymasz długo siedzieć u kogoś tylko myśl czy Cię aby nie zanudzą i nie zaśniesz Grin No i rób nie zapowiedziane wizyty znajomym. Nie będziesz się stresował cały dzień,bo przecież nie będziesz jeszcze wiedział,że do kogoś idziesz Grin
Korzystaj z życia zanim ono ciebie wykorzysta
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
Dzisiaj mam totalny kryzys. Wyobraź sobie faceta 105 kg wagi 194 cm wzrostu płaczącego. Widzisz to ? To właśnie jestem ja teraz pisząc to. Wszystko idzie nie tak. Tyle ostatnio przeszedłem w swoim życiu, ze to wszystko mnie przerasta i staram się jak tylko potrafię, ale za cokolwiek się wezmę to kończy się klęską. Widzisz gdy cie ktoś skrzywdzi to naturalnym odruchem człowieka jest bronic się i oddac. Niestety w moim przypadku ja nie mam przeciwnika. To jest tak jak machanie rękoma we wszystkie strony - niby się broniąc, niby atakujac tylko, że przeciwnika brak. No bo kto zabrał mi syna ? Do koga miec żal. Ledwie co nieco sie pozbierałem po tym, chciałem sobie jakos to życie poskładac, a teraz leżę sztywny w domu i marzę, aby zasnąc i nie czuc.......
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Anka
Bardzo Ci współczuję,ale nie umiem pocieszyć. Wiem,że się nie da. Czas na pewno przytłumi ból po stracie syna,ale całkiem go nie zlikwiduje. Co mam napisać? Że musisz być silny? Że wszystko się ułoży? Że będzie dobrze? Nie mogę tego napisać. Twoje życie już nigdy nie będzie takie jak przed śmiercią syna. Napisałeś w pierwszym poście,że chcecie z żoną stworzyć rodzinę zastępczą. To dobry powód aby się nie poddawać. Wiem,że nikt nie zastąpi Wam syna,ale są dzieci które potrzebują miłości,ciepła i domu i Ty możesz im to dać. Człowiek to taka dziwna istota,która jest w stanie naprawdę wiele znieść i żyć dalej.
Gabrielu nie poddawaj się, to trudne ale wierzę,że się nie poddasz.
Korzystaj z życia zanim ono ciebie wykorzysta
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
No właśnie w tym tkwi problem, ze w tej chwili moja choroba nie pozwala mi, a własciwie nam zrealizowac tego pomysłu. Skończyliśmy kursy, które trwały pół roku. Kustykałem na nie zaraz po operacji i teraz, kiedy właściwie jesteśmy na finiszu ja nie jestem zdolny. Bo co tu mówic o gotowości skoro ja nie funkcjonuję jak należy. Razem z zoną była to oczywiście nasza wspólna decyzja, bo tylko taka może byc chcą się podjąc roli rodzica zastępczego. Bardzo sie na to cieszyliśmy, a teraz mój kręgosłup mówi - +o bracie - nie tak szybko, ja tu rządzę ".
Dobija mnie ta niemoc. Ponownie znalazłem się w sytuacji, gdzie nie bardzo wiem co robic. Jak na ostatnie lata zbyt często to mi się zdarza.


Pa pa
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
k2
No,nie jest łatwo . Udzielać rad ,a tym bardziej pocieszać ,to ja nie ten tego .Z doświadczenia wiem ,że wszystko ,to o kant d .. rozbić. Nie ma schematów,uniwersalnych porad. Wylazł ,ze mnie malkontent . Przepraszam .
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
Trudno się z Tobą nie zgodzic. Czasami ta bezsilnośc jest porażająca. Jakie byłoby to prostsze, gdybyśmy mieli normalną służbę zdrowia, gdzie by poradzili i na prawdę chcieli pomóc. Niestety jesli nie masz znajomości jestes traktowany jak towar, za którym idą pieniądze. Oczywiście nie wszędzie tak jest, ale nie tak trudno wcale spotkac się taką sytuacją.
Czy może ktoś wie, czy możliwa jest poprawka operacji jeśli ktoś ma implanty i stabilizację ( TLIF )
I jesli ktoś miał operacje tą metodą - jak długo trwała, bądź trwa rehabilitacja - bo ja po 5 miesiącach nie czuję poprawy, ale każą czekac

pa pa

Pa pa
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
Gabriel! Z tego co czytam dopadła Cię depresja.
Może udał byś się do specjalisty !
Jak Tu dać Ci słowa otuchy?! Jak samej ciężko mi podołać z moimi problemami i depresją.
Ja też miałam plany hihi, że zwolnię się z pracy rok 2004 i wyjadę za granicę zarobić hahaha.
Ja wierzę w Boga i mam tu zastosowanie powiedzenia: 'Jak coś planujesz nie mów tego głośno, bo jak Pan Bóg usłyszy to będzie się z tego głośno śmiał. "
Człowiek planuje a Pan Bóg krzyżuje. zala

Nie radziłam sobie w żaden sposób ani psychicznie ani fizycznie, a teraz na wszystko dokładnie zwę brzydko olewam.
Jesteśmy tu na ziemi przez malutką chwilkę , każdy ma swój los, niekoniecznie od nas zależny.
Kiedy Ci trudno i cięzko pomyśl zawsze ,że sa ludzie którzy mają gorzej.
Miałam brata który w wieku 20 lat złamał kregosłup, uszkodzone nerwy w szyjnym C-5 C-6 żył 29 lat tylko leżąc. ręce nogi niewładne. TRAGEDIA. Buntował sie całe życie , bo tylko umysł miał OK. Ubolewali nad nim wszyscy -a on mawiał tak ( to juz w ostatnim okresie swojego życia) że on nie jest najwiekszym kaleką bo ma rozum sprawny. Największymi kalekami są na pierwszym miejscu ślepi,Bo nie widzą tego co Pan Bóg stworzył, potem drugie miejsce umysłowo chorzy-bo nie zdaja sobie z tego sprawy co Bóg stworzył, a dopiero na trzecim miejscu ja - to pestka bo nie moge tylko zwiedzić niczegoWink

Nie poddawaj się psychicznie,
A jak to zrobisz to każdy ma indywidualny sposób, ale rada dla Ciebie, nie przejmuj sie głupotkami ,które nie są wart zachodu.
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka.
Bruno Ferrero
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
Ja wiem, ze mam depresję. Nie ukrywam ,że korzystam z pomocy psychiatry prakrycznie od smierci syna. Są lepsze okresy i te gorsze i właśnie teraz jestem w tym drugim stadium. To co napisałaś jest bardzo pouczające. Twój brat musiał by wielkim człowiekiem, wielki rozumem oczywiście.Ja też jestem człowiekiem wierzącym i praktykującym. Bez wiary sądzę, że nie poradziłbym sobie z tym co spotkałem na mojej drodze życia. Są to jednak sprawy bardzo indywidualne, a każdy ma prawo wierzyc w co chce. Zawsze swego syna uczyłem tolerancji bo sam staram sie taki byc. W kazdym razie bardzo Tobie dziękuję za słowa otuchy.......
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
k2
'Jak coś planujesz nie mów tego głośno, bo jak Pan Bóg usłyszy to będzie się z tego głośno śmiał. "
Człowiek planuje a Pan Bóg krzyżuje"

Ojej .Mnie to nie podbudowuje ,Grażynko. No,ale ja człowiek małej wiary .

no ,cóż nadzieja w przemijającym czasie .Doktor czas .Nawet jeśli zupełnie nie wyleczy "ducha' ,to przynajmniej częściowo zabliźnia rany. Szkoda,że nie oddziałuje , w ten sposób również na "kręgol".
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
GABRIEL64
Doktor czas zgodnie z powszechną opinią leczy rany. Śmiem twierdzic, że nie wszystkie. Są takie, które tylko łata bardzo słabymi nicmi i przy jakimś niepowodzenie te nici pękają i rana otwiera się na nowo. Lekarz to dobry, nie da się ukryc, ale cudotwórcą nie jest, czego nie można mu miec za złe. Jedna rzecz na pewno go wyróżnia. Nie dzieli ludzi, wszystkich traktuje tak samo, nie ma do niego kolejek, nie bierze łapówek, wszystkich wysłucha, jest bardzo cierpliwy i robi co w jego mocy, aby ulżyc w cierpieniu zarówno fizycznym jak i psychicznym.........

Pa pa
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum: