Polecam
 
 
Autor wątku: bogdan
Identyfikator wątku: 42
Ten wątek jest przyklejony
Ten wątek jest przyklejony i może zawierać ważne informacje.
Zobacz temat
Kto tu jest? 1 Gość (ci)
 Drukuj temat
bogdan o sobie.
bogdan
Siemanko Wink
Pokrótce moja "droga przez mękę".
Zabieg miałem w "Walentynki" 2008r. Grin
Zaczęło się od wyścigu z innym gościem, który z nas pierwszy podniesie leżące 5zł na chodniku Grin
Byłem pierwszy, ale, no cóż...pozostałem w pozycji w której sięgałem po owe 5zł Grin.
Na początek oczywiście wizyta u rodzinnego. Leki p-bólowe, zastrzyki, skierowanie na RTG.
Widząc moją pozycję na wejściu, rodzinny, stwierdził, że chyba dalej mi nie pomoże i kazał z wynikami RTG od razu iść do neurologa.
Nie zastanawiałem się długo nad tym do którego iść, choć możliwości maiłem sporo, poszłem na łatwiznę i wybrałem połączenie - w miarę blisko i w miarę szybko. Przeważnie się to nie sprawdza, bo jak "szybko", tzn. że dok. nie jest "rozchwytywany", co nie zbyt dobrze może o nim świadczyć.
Ale wyszedłem z założenie, że powinienem w miarę szybko iść, a później się pomyśli Wink
Na pierwszej wizycie, do której podchodziłem dość sceptycznie, totalny szok. W sensie, komunikacji lekarz - pacjent !
Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, bo dowiedziałem się na czym polegało jego badanie i obserwacje na samym początku.
Na wejściu zlustrował mnie z góry na dól, dopiero po chwili poprosił, żebym usiadł, dalej obserwując. Wtedy nie zdawałem sobie z tego prawy, a to już było badanie Wink
Wziął zdjęcia do ręki, zapytał jak długo mnie to "trzyma" i nawet nie oglądając ich powiedział, że bez konsultacji neurochirurgicznej i prawdopodobnie zabiegu nie obejdzie się. Złapało mnie lekkie zdziwko, pomyślałem - szaman Grin.
Następnie powiedział, że wnioskuje to na podstawie mojego poruszania się, chodzenia,stania, siadania... Na tamten czas, było to dla mnie zastanawiające.
Powiedział, że skieruje mnie na badane TK, bo bez wglądu wewnątrz nic więcej nie może stwierdzić, i tu kolejne zaskoczenie, bo wiedząc jak trudno wywalczyć jakieś specjalistyczne badanie, on daje od "strzała". NA pytanie, czy aż tak źle ze mną, że tak szybko mnie kieruje na badanie, popatrzył z politowaniem i powiedział, że nie szczypał się nigdy z NFZ-tem, a badania są po to, żeby je wykonywać, kiedy są do tego wskazania. Tu już był pozytywny szok. Wink
Zlecił jeszcze dla złagodzenia objawów, w okresie oczekiwania na termin neurochirurga, rehabilitację.
I tu zderzenie ze ścianą Grin Zupełnie inne podejście. W między czasie odebrałem wyniki TK. "Pani dok." rehabilitacji, po przeczytaniu skierowania, zaleceń i wyników TK rozpisała zabiegi.
Po drugiej "sesji przeprostów" musieli mnie zawieść do domu. Grin
Jak się później okazało, "pani dok rehabilitacji" źle odczytała wyniki TK i po swojemu zinterpretowała zalecenia neurologa.
Mój dok [neurolog], aż się za łepetynę złapał, nowe skierowanie do neurochirurga, tym razem na "cito" WinkGrin
Każda wizyta u niego, to dokładne badanie i konkretne obrazowe wyjaśnienie, czemu boli, co powoduje ból, i jakie mogą być dalsze konsekwencje leczenia i nie leczenia tego. Pokazywał wszystko na poglądowych zdjęciach i rycinach.
Pierwsza wizyta u neurochirurga. Podobnie jak u mojego doka. Na wejściu, poobcinał mnie wzrokiem, kazał usiąść, też kukając jak to robię Grin
Poprosił o zdjęcie TK i płytkę. Bez badania, oglądania płytki - pytanie : "czy jest zgoda na operację" cc Grin
Ale byłem już po "wprowadzających" rozmowach z dokiem i świadom tego co może być jak nie zdecyduję się, bez większego strachu, choć z jakimiś dreszczami w bebechach, wyraziłem zgodę.
Później przeprowadził dokładniejsze badania, ustaliliśmy [tak, my, a nie on sam Wink] termin przyjęcia i... czekanie ccc
W tym okresie w domu, czułem się jakby to wszyscy inni szli na ten zabieg, tylko nie ja Grin
Mieli horror w oczach i na twarzach, mnie normalnie chciało się śmiać z tego wszystkiego Grin
Zamiast oni mnie podnosić na duchu, to ja musiałem ich wprowadzać na "luz", bo jakby dalej tak szło, to być może nie miałby kto mnie odwiedzić w szpitalu, bo mogli by przed wcześnie się wykończyć Grin.
Miał to swój plus, bo mniej myślałem o sobie, a bardziej o nich, żeby im się nic nie stało Wink
I nastał dzień przyjęcia Wink
Nie będę tu pisał, o "ubocznych" sprawach związanych z przyjęciem i moim pobytem w szpitalu, bo musiałbym założyć osobny temat na to, ale sumą tego jest to, że było wesoło, o mało nie wyleciałem przed zabiegiem i niektórzy z personelu pamiętają mnie do dziś Grin
Pierwszy dzień. [środa]
Podstawowe badania, przedstawienie sobie operatora i jego "ofiarę" Wink. Przypuszczająca metoda zabiegu i tyle. Po 14 "czas wolny" Wink Grin v
Drugi dzień [czwartek]
Zabrali "ofiarę" na dokładniejsze badania - MR. Tu się dowiedziałem , że mam chyba klaustrofobię Grin. [obecnie już wiem, że nie, to był tylko strach Grin]
Aparat MR, był "zamknięty", czyli wjeżdżałem jak do komina GrinGrinGrin. Jeszcze jak podnieśli leżankę do góry i nosem prawie dotykałem ściany aparatu, pomyślałem, że na pewno mam klaustrofobię Grin. 45 min. mnie wędzili w tym kominie, myślałem, że się skicham Grin najgorsze chyba było to, że chciało mi się ...palić Grin
Ważne, że przeżyłem Wink.
Później doki się pozbierały, podjęły uchwałę co do rodzaju mojego zabiegu - tradycyjny, ze względu na wrodzoną stenozę z odbarczaniem korzeni nerwowych. Reszta się okaże w praniu jak mnie rozbebeszą Wink
I..czekanie, nie powiem, żeby mi się nudziło WinkGrin
Wieczorem wizyta ogólnego, anestezjologa... I mojego operatora, który przyszedł z pytaniem, czy wyrażam zgodę na nowy typ implantu, który właśnie dostali, gdzieś z któregoś z krajów skandynawskich. Opisał na czym to będzie polegać i jakie zadanie ma spełniać.
Ja żądny nowych doświadczeń medycznych wyraziłem zgodę. Grin
Przed spaniem dostałem jeszcze dwie bomby w drugą część przełyku, chyba po to, żeby mniej spać Grin Ale w końcu padłem Wink
Trzeci dzień. [piątek]
Zabieg miał być o 8.00
Rano wstałem przed 5.00, żeby się jeszcze zrelaksować i popalić sobie na zapas Wink
O 7.00, przyszła pigułka, dostałem "Jasia" i dwa strzały w du...ccc
Czekając jak zacznie działać, pomyślałem, że jeszcze zdążę sobie zapalić zanim mnie weźmie na dobre. Szczególnie, gdy widziałem jak "odpływają" sąsiedzi z sali.
Więc sobie poszedłem, popaliłem, a "Jasiu" ni czorta w łepetynę nie wchodził Grin
pomyślałem, skoro jeszcze nie działa, to pójdę odwiedzić kumpla na pooperacyjnej.
Zagadaliśmy się i straciłem poczucie czasu. Dopiero głośne wołanie ..."Nowicki" przywróciło mnie do rzeczywistości, że powinienem być już na...stole Grin.
Ochrzan od piguł, piguły ochrzan od za-cy ordynatora, że im pacjent zwiał i który już "nudził" się przy stole. Ważne, że dotarłem na stół. Było po wpół d dziewiątej WinkGrin
Przy uśpieniu, też się "buntowałem", dopiero za trzecim strzałem odpłynąłem Grin
................
Pobudka, jeszcze na stole. Zapytałem się "jak poszło" powiedzieli, że bardzo dobrze ccc
Więc skoro tak, to nie czekając spuściłem nogi ze stołu i dawaj do wstawania... Grin
Położyło mnie spowrotem piorunujące spojrzenie doka i wrzask którejś z pigułek Grin
Przewieźli na pooperacyjną, kroplówka wzmacniająca, a ponieważ chciałem zadzwonić, a telefon zostawiłem na sali [nie pozwolili wziąć na zabieg Grin], poprosiłem, o niego. Pigułki nie miały czasu i nie chciały grzebać w rzeczach osobistych, więc doszliśmy do consensusu, że następną kroplówkę wezmę już na swojej sali. ccc
Leżenie najpierw na jednym, później na drugim boku. Do rana wziąłem chyba 2 kroplówki p-bólowe.
Czwarty dzień.
W nocy też się jaja działy Grin
Pobudka, na obchodzie od razu pionizacja, chodzik i dalej do przodu Grin.
Przedreptałem tak cały dzień. Najpierw trzymając się tego rusztowania oburącz, później jedną ręką, później pchałem go do przodu "goniąc" za nim Grin
Po południu wizyta i...decyzja : "Jutro rano do domu" ccc
W nocy jeszcze poćwiczyłem "gonienie" za rusztowaniem, bo uciekał mi do kibelka na papieroski Grin
Piąty dzień. [sobota]
O 9.00 wypis w ręce i zalecenia, z 5 dni do ściągnięcia szwów. ccc
Rodzinka przybyła samochodem, ale małych gabarytów, więc myśleli, żeby było mi wygodnie wsiąść - zamówią taryfę ccc
Ja po namyśle, że zanim przyjedzie, zanim się tak poskładam, zanim się wysiądę, to szybciej na butach dojdę Grin Biorąc du... w kupę poszedłem nie zważając na wyskakujące z orbit oczy współplemieńców Grin

Miałem robione -cytuję:
"Leczenie operacyjne dnia 14.02.2008: Dynamiczna stabilizacja typu RODD Nova Spine L4/L5.
Odbarczanie korzeni nerwowych i worka oponowego na poziomie L4/L5 po prawej"

To tyle w "skrócie" moich przygód z przepukliną jądra miażdżystego. Winkccc
*************
PS.
Po drodze załapałem się jeszcze na zawałek Grin
Obecnie czekam na termin MR. Odezwały się przepuklinki na innych piętrach" Wink Grin
Edytowane przez bogdan dnia 12-01-2010 19:11
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Może ktoś z Was wie, jaka jest tolerancja skoków ciśnienia w przeciągu jakiegoś czasu?
Albo bardziej po ludzku haha
Jeśli mierzyłem ciśnienie np. 4 razy w ciągu 10 min., to jaki są dopuszczalne jego wahania?
Odkąd powinienem się zacząć bać ? zamyslonyyahoohaha
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
Boguś! Mnie lekarz tłumaczył ,że nie mierzy się ciśnienia tak często.
W ciężkich przypadkach mierzą ale co najmniej co pół godz, chyba że na OIOM-ie ,a Ty jeszcze tam nie jesteś clap
Lekarz mi tłumaczył iż lęk samego mierzenia powoduje takie wachania. Nam sie wydaje ,że się nie denerwujemy ale mózg po swojemu pracuje.
Najbardziej miarodajne jest to pierwsze ciśnienie , a zmierz sobie jeszcze za dwie godziny .A bać się nie ma powodu .
Edytowane przez Gagunia dnia 24-02-2010 17:42
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka.
Bruno Ferrero
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Grażynko, ja jestem "specyficzny" przypadek okklol
W tym problem, że mam mierzyć ciśnienie nawet kilka razy w ciągu 10 min i notować.
Nie są te skoki spowodowane na pewno strachem przed tym, że mi będzie skakać, bo już przywykłem okk

Krótko, problem polega na tym, że miałem bardzo duże zawirowania, ciśnienia. Przez to załapałem się do unijnych badań klinicznych i muszę monitorować to sobie monitorować i notować.
Jak miałem założonego Holtera ciśnienia, to aparat włączał się samoczynnie przy tych zawirowaniach, nawet kilka razy w ciągu minutyokk
Więc już wyjaśniłem, czemu mierzę często i że przywykłem do tego okk
Tylko chodzi mi teraz o to, jak duże - częste mogą być te skoki przy braniu leków.
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
Kiedy masz umówioną wizytę u doka?
Nie wiem czy tu się znajdzie taki mądry co Ci coś podpowie. mur
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka.
Bruno Ferrero
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
Jak bedziesz u doka to zapytaj ile kaw wolno Ci wypić w ciągu doby /yahoo
Powiem tyle , uwielbiam jej aromat , smak , a jak tylko się napiję kawy , to Erka stoi koło domu.
Nieraz wącham tylko aby sie upoić jej zapachem a parzę INKĘ
Może i Ty tak zaczniesz robić mur6.
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka.
Bruno Ferrero
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
clapokk Oki jakoś dożyję spi lolhaha
26 mam zamiar iść Wink zamyslonyhaha

A o KAWIE NIC nie mówili, że nie mogę lll
Piję teraz na przemian kofeinową z bezkofeinową lll
Mnie Grażynko po kawie częściej spada niż rośnie, oczywiści ciśnienia mam na myśli haha
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
A ja myślę ,że gdybyś zapytał doka to by Ci tylko v tyle zostało po kawusivbeczy;6.
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka.
Bruno Ferrero
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Grażynko pytałem i to nie raz lll
Pierwszy raz, to już przed wyjściem za szpitala po zawale okk
Inna sprawa, że już piłem bez jego odpowiedzi hahalol

Ale będziecie mieli na co zwalać jak adminek strzeli w ramy lolhaha
No tak, pił tyle kaw, to musiał odjechać szoklolhahahahahaha
Edytowane przez bogdan dnia 24-02-2010 20:47
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
Boguś , nie myśl że tak szybko. Jeszcze trochę się pomęczyć musisz na tym "łez padole". :!!
A na dodatek jakaś kolejność wiekowa też jest ;6.
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać wtedy i tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka.
Bruno Ferrero
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
k2
Boguś ,Ty się niczego nie obawiaj .
Generał -Domus ,się k... sam awansuje ,a co .
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Krzychu, ja się nie obawiam yahoo
To nie leży w moim repertuarze Wink okk
To Ona zwątpiła i zwiała jak mnie zobaczyła, to niech dalej się boi cwaokkhaha
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Czy ktoś Was korzystał z sanatorium przez NFZ ??? zamyslony

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
Gagunia
Boguś ,ja myślę że np. poszpitalne sanatorium to jest NFZ-ale nie jestem pewna.
Jak Ty się chcesz wybrać do sanatorium , to idź do szpitala na kilka dni i niech Ci wystawią. Wtedy nic nie płacisz.
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
k2
ja zawsze szpitalny oddział rehabilitacyjny ,tam wszystko za free,a warunki niemal sanatoryjne .
sanatorom niby NFZ ale chyba cusik odpłatne ?
Generał -Domus ,się k... sam awansuje ,a co .
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
agula30
Boguś jak masz pytania to pisz śmiało to napisze co wiem.
Różnice między możliwym a niemożliwym jest jedynie miarą naszej determinacji.
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Agula, właśnie nawet nie wiem, o co zapytać.
Nie wiem, jak to zacząć gryźć, żeby wogóle zacząć się starać, bo na razie na PFRON-owskie sanatorium mnie nie stać.
Bo chyba tylko ja jestem jakimiś jedynakiem który nie był jeszcze na garnuszku którejś z tych szacownych instytucji haha
Edytowane przez bogdan dnia 04-03-2010 19:37
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Tyle wiem, że jak szpitalne leczenie sanatoryjne, to jest free, ale jak normalne, to jest coś odpłatne.
Czytałem ich tabelkę, tam są ceny w zależności od pokojów, od 7zł do 25zł za dobę, o ile się dobrze w tym połapałem.
Tylko JAK to zacząć?

Grażynko, mam dwie alternatywy, sprawdzić co będzie po zabiegu ze mną, albo po sanatorium.
Skierowanie mam na 15 marca, jeśli się położę tak jak mówisz, to odrazu na stole. Więc to jest jedna opcja - co będzie ze mną po zabiegu, ale jeszcze pozostaje pierwsza, bez szpitala.
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
k2
żeby było free na skierowaniu musi stać szpital oddział rehabilitacyjny
Generał -Domus ,się k... sam awansuje ,a co .
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
No tak Krzychu ccc
Każde inne jest odpłatne.
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum: