Polecam
 
 
Autor wątku: LilianaLu
Identyfikator wątku: 300
Informacje o wątku
Jest 2 postów w tym wątku, i był oglądany 416 razy.
Zobacz temat
Kto tu jest? 1 Gość (ci)
 Drukuj temat
5 róznych terapi od 5 lekarzy- komu ufać?
LilianaLu
Dzień dobry,
Planowałam założyć tutaj konto już będąc w szpitalu, ale przez mojego smartfona ciężko mi szło, dziś się udało.
Jestem 7 miesięcy po operacji L4/L5 z wypadnięciem jądra miażdżystego. Moja operacja to osobna historia na inny wątek, a raczej scenariusz Dzień, który zmienił moje życie...Tutaj skupię się na terapii a raczej rozbieżnościach, które mnie niepokoją. Dodam tylko, że operacje miałam na podstawie tomografii 9 listopada, bo jednym dniu bólu nogi. Ale nie ma, co rozkminiać przeszłości, przejdźmy dalej.
Po operacji miesiąc leżałam w łóżku bez rehabilitacji i praktycznie wstawania, tylko leżenie na bokach i plecach. Wtedy też poczułam, że drugi palec u mojej stopy jest zdrętwiały a cała lewa noga (wylew jądra był w lewy kanał nerwowy) jest boląca, nie mogłam złapać się pod kolanem tak bolało, tak samo tył łydki był nie do dotknięcia.
Trafiłam na 3 tygodniowym pobycie w szpitalu miesiąc po operacji na NFZ, wtedy dość ciężko mi się chodziło, ledwo mogła stanąć na nogę (lewą). Zabiegi, jakie miałam: Fango/krio, tens, boa, kąpiel perełkowa no i ćwiczenia, zestaw wszyscy na sali mieli taki sam: Na plecach: wypychanie miednicy, siłowanie nóg, dociskanie brzucha do podłogi, Na plecach: ściskanie pośladków, siłowanie nóg, podnoszenie nóg w zgięciu wyproście, Na boku podnoszenie nóg, na klęczkach: ćwiczenie równoważne, koci grzbiet, podciąganie kolan oraz siad japoński na koniec. Taki set robiłam 3 tygodnie i potem 6 miesięcy w domu średnio 6 razy w tygodniu(zalecone miałam codziennie, więc i tak nie wyrabiałam normy) po 30 powtórzeń po 10 sekund spięcia mięśni (około godziny ćwiczeń). To była moja pierwsza terapia, która kontynuowałam aż do niedawna.
Od połowy stycznia chodziłam na pole magnetyczne, laser, masaże górnej części pleców oraz na ćwiczenia maszynami doktora Wolffa (czy ktoś z was je zna?) Ogólnie tyłozgięcie miednicy i rotowanie w staniu z obciążeniem 30 x 5 sekund x 5 dni w tygodniu i miałam tak 3 miesiące (2 Terapia), ale po miesiącu chciałam wracać na studia. Więc dostałam zalecenie ćwiczyć to, co nauczyłam się w szpitalu i chodzić na basen. Pływać na grzbiecie.
W lutym w Łodzi poszłam do przychodni gdzie miałam masaż lewej kończyny, która ciągle bolała i palec był drętwy oraz ćwiczenia. Tutaj set ćwiczeń został zmodyfikowany, odstawiłam japoński skłon oraz koci grzbiet i przyciąganie kolan do rąk w klęczeniu, ponieważ miało mi to szkodzić według rehabilitanta. Dołożył za to do moich ćwiczeń rozciąganie nóg na taśmach, co robiłam kolejne 4 miesiące po każdych ćwiczeniach. (Terapia 1 modyfikacja)
Pojechałam też w marcu do Busko Zdroju na kąpiele siarkowe 10 kąpieli, po których czułam się fatalnie.
Wróciłam i czułam się źle, więc poszłam do lekarza, który nastawił mnie i kazał wykonywać pozycje Pershla przez tydzień a w razie braku poprawy zaproponował wyciąg w szpitalu przez chyba 3 tygodnie 5 x w tyg. (3 terapia), jednak przestraszyłam się obciążenia o wartości połowy masy mojego ciała nałożonego na moje biodra i mimo braku poprawy po pershlu nie poszłam. Od tego lekarza dowiedziałam się też, że aby pływanie miało sens muszę pływać każdorazowo min. 20 basenów (2 x w tyg.) tak też robiłam, czasem nawet więcej niż 2 x w tyg. Kazał odstawić wszystkie inne ćwiczenia.
Około czerwca zaczęło mi się wyraźnie pogarszać. Lewa stopa bolała już cała, łydka, udo itp. Często chwiałam się, bo nie czułam jak stałam na lewej nodze. Jako, że był to też stresujący czas, zrzuciłam pogorszenie na stres i omijanie ćwiczeń (tak z 6 razy zeszłam do 4), skończyłam sesje i czym prędzej wróciłam do rodziców do spokojnego domu. Od razu po przyjeździe udałam się do fizjoterapeuty z polecenia. On po zobaczeniu moich obydwu rezonansów stwierdził, że ten z maja jest gorszy(większa przepukilna poniżej też operowanej) od tego z grudnia(miesiąc po operacji) i zauważył, że moja kość ogonowa jest prawie prostopadła a powinna być po prostu wygięta. Kazał mi odstawić wszystkie ćwiczenia z wyjątkiem basenu i kazał robić tylko tyłozgięcie w leżeniu na plecach, na boku, w staniu i w siadzie oraz dał mi dwa ćwiczenia jedno na depresję łopatki, drugie na obniżenie miednicy na prawą stronę. Łącznie 6 ćwiczeń po 15 powtórzeń x 5 serii codziennie albo nawet częściej (Terapia nr. 4) Ten fizjo stwierdził też, że wcześniejsze ćwiczenia są odpowiedzialne za pogorszenie rezonansu. Nakazał wciągał pępek, kiedy to tyko możliwe, a już na pewno ćwiczyć tylko z wciągniętym pępkiem.
Dziś wróciłam z kolejnej wizyty u człowieka z TV. On powiedział, abym nie robiła nic z tego, co zalecił mi fizjo, 4 i 1 bo sobie tym szkodzę i nakazał: używanie ławeczki grawitacyjnej 10 minut codziennie x 3 miesiące min. plus odpowiednie siedzenie i stanie, czyli nie wciąganie brzucha tylko zachowanie naturalnej lordozy, (której swoją drogą nie miałam wcześniej, tylko ją chyba wyćwiczyłam, na mri z grudnia mam zapis „spłycenie lordozy” a z maja już lordoza normalna) oraz 4 ćwiczenia: wyprost pleców, rotacja ze zgiętą nogą leżąc na boku z rękoma pod kątem 45st., rozciąganie klęcząc na jednym kolanie no i ławeczkę. Zalecił robić mi jedno powtórzenie przez 60 sekund przez miesiąc (terapia 5).
Jak widać mam 5 różnych terapii od 5 różnych lekarzy bądź fizjoterapeutów. Sama nie wiem, komu ufać, czy ktoś z Was ma doświadczenia z którąkolwiek formą terapii, bądź ma tak jak ja prostopadłą kość ogonową i ma sposób na jej przywrócenie do "normalności"? Dodam, że mam 27 lat i nie mam nadwagi, ani nigdy nie rodziłam. Boli mnie dalej lewa noga, palce u stopy jest drętwy i drętwienie mi stopa częściej niż wcześniej.
Jak tak dalej pójdzie będę rzucać monetą, którą terapie wybrać. Nie chcę znów stracić pół roku na testowanie terapii 4 i 5 albo pójścia na wyciąg nie mając jakiegoś punktu zaczepiania o skuteczności tych działań i potem słuchać, że mam złamane życie, bo źle ćwiczyłam. Sama wiem, że nie znam się na ludziach za dobrze, jeśli chodzi o lekarzy (chodziłam 3 miesiące do ruska szarlatana, który mi nie pomagał a ja itak chodziłam). Dodatkowo nie wiem jak ma siadać i spać, ponieważ każdy z doktorów mówi mi co innego! Przeraża mnie taka rozbieżność w interpretacji dwóch MRI.
Proszę o pomoc.
brawo
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
mat2508
Musisz słuchać swojego ciała. Każdy przypadek jest inny i inna metoda będzie skuteczna. Jeżeli po jakimś ćwiczeniu czujesz się lepiej- to stosuj, i odwrotnie gorzej- odstaw. Po zabiegu raczej stopniowo należy wracać do zdrowia, zaczynając od spacerów. Najgorsze właśnie są sanatoria super uzdrawiające z zus/nfz. Jeden schemat dla 25 osób, gdzie każdy ma inne MRI. Musisz też popracować z jednym terapeutą dłużej bo leczenie jest długie i nie da się w miesiąc osiągnąć poprawy. Ja z moim fizjo pracowałem prawie rok. Dzisiaj pracuję, chodzę na długie spacery, a jak trochę gorzej- odpoczynek i leżenie na brzuchu + przeprosty.
Częsty brak reakcji doprowadza do frustracji.
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum: